hoho, tutaj jesteś! -ależ z Ciebie niezgraba! - skomentuj (1)
2008-06-21, godz. 23:48:31

No proszę, to wszystko jest tak zaskakująco dziwaczne. Mając czas tylko i wyłącznie na oddychanie zapomniałam o całej reszcie.
Czy naprawdę potrafię dbac tylko o swoj ostatnimi czasy nieco powiększony tyłek?! Kto, lub co skłania mnie do tego by nadal istniec w sposób jedynie egzystencjonalny, bez wywierania jakiegokolwiek wpływu na coś jeszcze, na coś po za mną? Nie mówię tu o najbezpieczniejszej i wpajanej od dziecka wierze we własne siły, o nie, jej nigdy nie nazwę 'samolubem'. Chodzi tu o coś znacznie większego, dorodniejszego od wszelkich dóbr tego zdezelowanego światka. Gdzieś w Oli kryje się blokada, jakiej nikt jeszcze nie zaznał, przynajmniej w jej mniemaniu, największa ze wszystkich, najbardziej bolesna i psotliwa, odrywająca kawałek po kawałku tego, czym Ola była w dzieciństwie.
-Proszę wróc!- krzyczy zawzięcie.
Szukając odpowiedzi na swoje wołania, mimo że 'czasu jest tak wiele' nie znajduje nic, nie słyszy nic,
-Inspiracji błagam, inspiracji!- pojękuje. Koniec końców, nieźle jej to wychodzi, w końcu szkoli się na tą 'aktoreczkę'.
No i co? I co? Pytam się, co?
I nic, bo takim nic właśnie Ola się czuje.


Zdecydowanie lepiej. - skomentuj (0)
2007-09-28, godz. 21:59:37

Nie piszę tu od miesięcy, a u mnie już całkiem zupełnie zdecydowanie bardziej niż zwykle lepiej.

Zwiewam od każdego poznanego chama, może to właśnie dlatego, tak oswobodziłam samą siebie. Nadal pozostaje Olą i zakichane czerwone szpile, dekolt do pasa i biust na pompkę nie zmienią mojego wyrazu twarzy. Oj źle, ale jakoś żyje. Najpierw muszę nauczyć się siebie traktować poważnie, być może wtedy te dupki inaczej na to spojrzą..

Właściwie, to jednak nie interesują mnie dupki/dupy. Tak, takowe też istnieją, potrafią pazurami wydrapać w moim cielsku swoje inicjały, masakrejszyn.


Niedobrze mi. - skomentuj (1)
2007-08-15, godz. 12:42:16

Czytając ostatnią notkę doszłam do wniosku, że to totalny syf i nadszedł czas(najwyższy czas), by ją zmienić.



Dzieje mi się w życiu, oj dzieje. Mimo, że jednak ciągle staram się być skrępowana i zawstydzona, to już nie zawsze skutkuje na tyle na ile bym chciała. Wiele rzeczy, postaci i wydarzeń nauczyło mnie, ot tak, zmieniać siebie. Powinnam mieć to głęboko gdzieś i cieszyć się każdą zakichaną sekundą swojego poniżenia, ale coś czuje. I te coś jest tak nieograniczone, ogromne i wielkie, że boje się o tym mówić. Duma? A może zwyczajny strach przed uniżonym poniżeniem, bo co innego?


Kicham z zazdrości, od pewnego czasu mam już nawet katar, który (tak mi się wydaje) spowodowany jest totalnym brakiem siebie w KIMŚ. Jak już się zostało docenionym, chcemy "więcej i więcej", a ja mam to do siebie, że pragnę całością i chyba to mnie tak paskudnie wyczerpuje.
Najchętniej spałabym całymi dniami i czytała coś, aby czytać.
Zanurzyłam się w kolejnym, zupełnie niepotrzebnie.
A wypłynąć jest ciężko, tak jak z nałogiem..



. . . . . . . . . . . . . . .

picture by Toby Leigh
lay by Chicharu


book : masza pasza : bez czekoladowa : anna W. : piotr : claudia : nataly : bzium : zuzku : mo'i : na nudę : pasja : inspiracje
. . . . . . . . . . . . . . .

2008
czerwiec
2007
wrzesień
sierpień
czerwiec
kwiecień
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec